|
Konie robocze zniknęły z miast, powoli opuszczają wsie, w wojsku pozostał symboliczny szwadron. Razem z nimi odchodzą do lamusa historii uprzęże, pojazdy konne. Ale to, co z końmi wiązało się przez wieki, zasługuje na naszą pamięć. Współczesne akcesoria jeździeckie i zaprzęgowe choć praktyczne nie mają już tego uroku, tego śladu ręki mistrza, urody wzmocnionej świadomością, że drugiego takiego przedmiotu nie ma. Do połowy XX wieku trakcja konna była podstawą transportu lądowego.
|
|
Dziś pozostały tylko pojazdy sportowe mocne i bezpieczne, ale estetycznie nijakie oraz dorożki łączące często różne style, albo i całkiem stylu pozbawione. Oryginalne, historyczne zaprzęgi zobaczyć można w nielicznych kolekcjach muzealnych. W Warszawie i w jej okolicach wstyd powiedzieć nie było ani jednej powszechnie dostępnej powozowni. Dlatego Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa taką ekspozycję zorganizowało. W krótkim czasie do Warszawy trafiło kilkanaście wyjazdowych pojazdów 10 z kolekcji łańcuckiej (m.in. landolet, mylord, wolant, bryczka wolantowa, buggi, jagdwagen i sanie) oraz nasza kareta coupé i lando z kolekcji pszczyńskiej. Każdy jest interesującym przykładem konnego ekwipażu, jakie używane były na przełomie XIX i XX wieku i wyprodukowane zostały tak w znanych i renomowanych firmach europejskich, jak i przez polskich fabrykantów. Wystawę uzupełniają akcesoria jeździeckie i zaprzęgowe.
Ekspozycja nawiązuje do historycznych powozowni, jakich wiele było elementem majątków magnackich i szlacheckich. Nie pokazujemy pojazdów typowo gospodarskich, związanych z drobną szlachtą i majętniejszymi włościanami. Być może dla nich znajdzie się miejsce po poszerzeniu ekspozycji. Założenie architektoniczne, w którego części umieściliśmy kolekcję, nazywane jest Stajnią Kubickiego. Jakub Kubicki był wybitnym XIX-wiecznym architektem, twórcą planów budowy. A budynki - to właśnie stajnia i wozownia.
|
|